Zespół Münchhausena
Większość z nas unika kontaktu z lekarzem jak ognia, kierując się w stronę przychodni czy szpitala tylko wtedy, gdy nie ma już innego wyjścia. Zdarzają się jednak ludzie, dla których poddawanie się opiece medycznej wydaje się być sensem życia. Są to chorzy na zespół Münchhausena.
Liczy się cel
Cierpiący na powyższe zaburzenie pacjenci nie tylko symulują pewne objawy, ale również świadomie pogarszają stan swego zdrowia. Aby to osiągnąć, nie stronią nawet od tak drastycznych przedsięwzięć jak zażywanie nadmiaru leków i toksyn, jątrzenie ran czy wywoływanie złamań. Nierzadko praktykują podmianę próbek krwi oraz fałszowanie dokumentacji medycznej. A wszystko to dla uzyskania opieki i znalezienia się w centrum uwagi.
Co ciekawe, istnieje również inny wariant zaburzenia – określany jako przeniesiony lub zastępczy. W tym wypadku zaspokojenie bliskiego kontaktu ze środowiskiem medycznym odbywa się poprzez prowokowanie chorób u swoich bliskich – zazwyczaj dzieci.
Tajemnice źródła
Ze względu na specyfikę zaburzenia – pacjent stale kłamie na temat stanu swego zdrowia – bardzo trudno wskazać jego przyczyny. Najczęściej mówi się tu jednak o specyficznej reakcji na impulsy natury seksualnej/agresywnej bądź o samokaraniu.
Uważa się, że zespół Münchhausena dotyka przede wszystkim osób, które były w dzieciństwie krzywdzone. Chorowanie ma tu na celu wywołanie wśród innych empatii, współczucia czy bliskości, których brakowało pacjentowi w młodzieńczych latach.
Identyfikacja
Czy istnieją jakieś przesłani, pozwalające rozpoznać zaburzenie? Oczywiście! Do najważniejszych zaliczamy:
- wzajemne wykluczanie się podawanych przez chorego objawów,
- rozbieżność między stanem zdrowia pacjenta a wynikami badań laboratoryjnych,
- nadmierne zainteresowanie lekami i duża wiedza medyczna,
- obecność jątrzących ran jedynie w zasięgu rąk chorego,
- brak efektywności każdego sposobu leczenia.
Walka z zespołem Münchhausena jest niezwykle trudna i długotrwała. Wiąże się to z brakiem współpracy ze strony pacjenta. Leczenie opiera się przede wszystkim na psychoterapii, która ukierunkowana jest na odkrycie ukrytych potrzeb chorego i wskazanie mu innej drogi do samoakceptacji. Często wspiera się ją farmakologią.