16.10.2017

Nie wstydźmy się łez


Łzy bardzo często uważane są za oznakę słabości i bezradności. Nie dziwi więc, że z wielką pasją staramy się unikać płaczu, a gdy już zdarzy się nam rozkleić chcemy jak najlepiej ukryć to przed światem. Ale czy to na pewno właściwe podejście?

 

Zanim odpowiemy na to pytanie, spójrzmy na główne przyczyny łez. Zazwyczaj pojawiają się one na skutek podrażnienia oka przez ciała obce lub substancje chemiczne. Następuje wtedy tak silne zintensyfikowanie pracy gruczołów łzowych, że kanaliki łzowe nie są w stanie właściwie odprowadzić produktu tej aktywności.

 

 

Łzy towarzyszą również silnym stanom emocjonalnym, co związane jest z przeniesieniem aktywności układu współczulnego na przywspółczulny. Płacz wpływa na spadek poziomu adrenaliny, rozładowuje napięcie, dotlenia mózg i redukuje ciśnienie krwi. Co ciekawe, niezbędnym warunkiem do doświadczenia terapeutycznych – i przynoszących poczucie ulgi –  właściwości łez jest obecność i kontakt bliskiej nam osoby. Płacz w obecności ludzi obcych bądź nielubianych może spowodować całkowicie odmienną reakcję.

 

 

A co w przypadku tak zwanych łez szczęścia? Ich przyczyna jest wbrew pozorom bardzo prosta. Występujący w chwilach radości płacz to po prostu skuteczny sposób naszego organizmu na przywrócenie równowagi zachwianej poprzez przeładowanie pozytywnymi uczuciami.

Nie wszyscy ludzie są podatni na wzruszenia w tym samym stopniu. Wpływ na to mają 3 zasadnicze czynniki – płeć, kultura oraz stan zdrowia.

 

 

Popularne przekonanie o większej odporności mężczyzn na płacz jest jak najbardziej prawdziwe. Dzieje się tak ze względu na charakterystyczny dla nich wysokie stężenie testosteronu, który ogranicza działanie prolaktyny – czyli hormonu wspierającego wytwarzanie łez. Jest to szczególnie widoczne na terenach będących pod wpływem kultury swobodnej ekspresji (np. USA, Chile, a w pewnym stopniu również Polska). W krajach zwróconych w kierunku emocjonalnej powściągliwości obie płcie cechuje tendencja do rzadkiego ronienia łez.

 

 

Pamiętajmy, że zdolność do płaczu może być warunkowana również przez stan naszego zdrowia. Największe znaczenie ma tu zespół suchego oka, który praktycznie uniemożliwia wydzielanie łez. Dolegliwość ta jest dość poważnym problemem, ponieważ znacznie zwiększa ryzyko infekcji oraz otwiera drogę do naszego oka licznym wirusom, bakteriom czy grzybom. Poza tym, towarzyszą jej obrzęk, światłowstręt, swąd, pieczenie, ból itd.

 

 

Reasumując, łzy nie stanowią jedynie sposobu obrony przed ingerencją ciał obcych czy substancji chemicznych. Są one podstawą do przywrócenia wewnętrznej równowagi, której zachwianie powodują bardzo silne emocje (zarówno te negatywne, jak i pozytywne). To naturalny i potrzebny procesem, którego nie powinniśmy się wstydzić.