29.05.2018

Syndrom sztokholmski


W 1973 r. miał miejsce napad na jeden z sztokholmskich banków. „Bandyci” wzięli czwórkę zakładników, których przetrzymywali przez 6 dni. Kiedy policja opanowała sytuacje, uwolnieni odmawiali współpracy, starając się chronić przestępców…

 

 

Reakcja obronna

 

Jeden z zakładników założył nawet fundację, której celem było zebranie funduszy na opłacenie prawników dla złodziei. Jakiś czas później napastnika i jedną z więzionych kobiet połączyły zaręczyny… Badając przedstawiony wyżej przypadek, szwedzki psycholog Nils Bejerot użył określenie syndrom sztokholmski.

 

Możemy zdefiniować go jako specyficzny mechanizm, który zachodzi czasem w relacji ofiara – prześladowca. Jest to reakcja obronna – determinowana przez instynkt przetrwania – mająca umożliwić poradzenie sobie nawet w najtrudniejszych warunkach. Dlaczego? Ponieważ akceptacja i wyrozumiałość wobec poczynań oprawcy stają się dla słabszej strony szansą na względne bezpieczeństwo i wygodę.

 

 

Rozpoznanie

 

Syndromowi sztokholmskiemu towarzyszy kilka charakterystycznych objawów, do których zaliczyć możemy, np. pozytywne odczucia wobec sprawcy, usprawiedliwianie jego postępowanie czy wiara w słuszność motywacji. Typowe jest również przyjmowanie poglądów osoby dominującej, służenie jej wsparciem oraz niechęć względem wszystkich pragnących udzielić pomocy poszkodowanemu.

 

Pamiętajmy jednak, że do wykształcenia wymienionych objawów potrzebne są określone warunki:

 

  • przyjecie do wiadomości, że los ofiary spoczywa w rękach prześladowcy,
  • napięcie, strach i brak możliwości ucieczki,
  • drobne uprzejmości ze strony sprawcy,
  • izolacja od innych.

 

 

Wyzwolenie się z toksycznej relacji z oprawcą jest niezwykle trudne. Do osiągnięcia tego celu niezbędne jest wsparcie – uzbrojonych w cierpliwość – bliskich. Rodzina i przyjaciele nie mogą poddać się w piętnowaniu zachowania agresora oraz wyjaśnianiu jego destrukcyjnego wpływu na życie ofiary. Należy jednak robić to w sposób dość delikatny, ponieważ radykalizm może popchnąć ją do izolacji. Nieuniknione będzie prawdopodobnie skorzystanie z usług specjalisty – psychologa bądź psychiatry.