Syndrom Piotrusia Pana 1/2
Wkroczenie w okres dorosłości jest krokiem równie naturalnym, co wymagającym. Stawia on bowiem – przed niedawnym jeszcze nastolatkiem – szereg zupełnie nowych wyzwań. W takiej sytuacji główny zainteresowany powinien dumnie podnieść rękawicę i stanąć w szranki z rzeczywistością. Niestety niektórzy wybierają ucieczkę…
Strach przed dojrzałością
Ucieczka przed dorosłością została nazwana przez amerykańskiego psychologa Dana Kileya syndromem Piotrusia Pana. Wywołuje go przede wszystkim silny stres związany z koniecznością zmiany swego dotychczasowego stylu życia. Problemowi towarzyszą bardzo charakterystyczne objawy, które przedstawiamy poniżej.
W Nibylandii
Jedną z nich może być tendencja do ubierania „dziecinnych” strojów. Oczywiście nie ma nic złego w preferowaniu określonego stylu. Problem pojawia się wtedy, gdy zawartość naszej szafy nie była aktualizowana od kilku czy nawet kilkunastu lat, a my z uśmiechem prowadzamy się w ubraniach, pamiętającymi jeszcze czasy naszego ogólniaka.
Z biegiem lat ewoluować powinno również nasz poczucie humoru. Głupkowate i sprośne żarty bywają naprawę zabawne, ale tylko wtedy, gdy rzucamy nimi z umiarem i w odpowiednich okolicznościach. W innym przypadku będę jedynie źródłem niesmaku.
Dorosłość to nie tylko zmiana szat i dowcipów. To przede wszystkich modyfikacja wyznawanej hierarchii priorytetów. Rozrywka jest ważnym elementem naszej egzystencji, ale czy powinniśmy przedkładać ją nad pracę, wołające o zapłatę rachunki czy uporządkowanie mieszkania?
Sposób na konflikt
Dla niedojrzałości dorosłego typowe jest nieradzenie sobie z konfliktami. Przejawia się to nieczystymi zagrywkami typu obrażanie, dążenie do wytrącenia drugiej strony z równowagi czy atakowanie tematami niezwiązanymi z dyskusją. Nie można tu również liczyć na przyznanie się do ewentualnych błędów i branie odpowiedzialności za czyny bądź słowa.
To dopiero początek wyznaczników syndromu Piotrusia Pana. O kolejnych napiszemy już w następnym artykule.