Syndrom paryski
Paryż to jedno z najchętniej odwiedzanych przez turystów miejsc w Europie. Wpływa na to przede wszystkim wyidealizowany obraz miasta, którego dostarczają nam dzieła filmowe, literackie czy malarskie. Konfrontacja ze znacznie mniej urokliwą i romantyczną rzeczywistością może być niezwykle trudna…
Wycieczka do szpitala
Zdarza się bowiem, że rozczarowanie wyglądem francuskiej stolicy doprowadza do syndromu paryskiego. Jest to dolegliwość, przejawiające się objawami zbliżonymi do depresji i szoku psychicznego. Wystąpić mogą tu nawet niepokoje, urojenia czy halucynacje. Obserwujemy również symptomy typowe somatyczne – zawroty głowy, nudności, duszności czy przyśpieszone tętno.
Czynniki zapalne
Problem został zdiagnozowany po raz pierwszy w latach 80. XX w. przez dr Hiroakiego Ota. Japoński psycholog zauważył, że wielu spośród jego – odwiedzających Paryż – rodaków zgłaszało się do szpitali z przedstawionymi wyżej dolegliwościami.
Kilkadziesiąt lat później przestawiono 4 główne determinanty wystąpienia syndromu paryskiego. Za najważniejsze uznano barierę językową i odmienność kulturowa. Trudności w przekładaniu sensu niektórych sformułowań oraz kontakt z dużą otwartością mieszkańców mogą wywoływać silną dezorientację. Stan ten o swoiste przygnębienie wzbogaca różnica między ukształtowanymi przez popkulturę oczekiwaniami a faktycznym obrazem Paryża. Nie bez znaczenie jest także zmęczenie spowodowane intensywnym zwiedzaniem oraz zmianą strefy czasowej.
Syndrom paryski odczuwają przede wszystkim mieszkańcy Azji, co nie oznacza jednak, że turyści z innych kontynentów są od niego całkowicie wolni. Różnicę stanowić może jednak intensywność dolegliwości. Aby nie zepsuć sobie podróży, należy podejść do niej w odpowiedni sposób. Dobrym zabezpieczeniem jest choćby zapoznanie się z rzetelnymi relacjami innych.