Jak rozmawiać z chorym na depresję?
Rozmowa z osobami zmagającymi się z depresją nie należy do rzeczy łatwych. Podczas spotkania czujemy bowiem niepewność i obawę przed pogorszeniem stanu chorego nierozważnie dobranymi słowami. Czy jednak faktycznie jest się czego bać? Nie, jeżeli będziemy przestrzegać poniższych wskazówek.
Kwestia niewiedzy
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy czym rzeczywiści jest depresja. Brak wiedzy może popchnąć do nabijania się z zaburzenia i walczącego z nim chorego. Takie zachowanie – nawet jeżeli ma być specyficzną formą obrony czy próbą rozładowania atmosfery – jest niedopuszczalne! Prawdopodobnie stworzy ono u cierpiącego fałszywe przekonanie o jego przesadnym dramatyzowaniu i pragnieniu zwrócenia na siebie uwagi innych.
Nie warto również zapewniać chorego, że jego przypadłość szybko i samoistnie zniknie. Powrót do całkowitego zdrowia wymaga bowiem odpowiedniej terapii, z której rezygnacja może znacznie nasilić objawy. Zachęcajmy więc go do zwrócenia się do profesjonalisty.
W depresji nie doszukujmy się również jakiegoś boskiego planu. Takie poglądy jedynie pogłębią problem poprzez zainicjowanie swoistego konfliktu leczonego ze Stwórcą lub spowodują, że nada on sobie piętno zasługującego na karę grzesznika. Chory może wtedy odstawić terapię na rzecz żarliwej modlitwy.
Ważna jest subtelność
Osoby zmagające się z silną depresją mogą dość łatwo popaść w różnego rodzaju nałogi. Pod żadnym pozorem nie proponujmy więc im ryzykownych używek! Powstrzymajmy się także od przechwałek i informowania o naszych życiowych sukcesach, gdyż zestawienie ich z trudną sytuacją chorego może jeszcze bardziej pogłębić jego problem.
Starajmy się, aby nasz rozmówca uświadomił sobie, że negatywne postrzeganie rzeczywistości i towarzyszące mu poczucie beznadziei są jedynie wynikiem choroby. Znacznie zmniejszy to ryzyko samookaleczeń czy podjęcia prób samobójczych.
Kolejnym błędem jest porównywanie do innych osób, zmagających się z depresją. Zaburzenie to na każdego działa inaczej, więc uniwersalizm zastąpmy empatią i wsparciem o charakterze zindywidualizowanym.
Skoro ryzyko jest tak wielkie to może lepiej unikać kontaktu z chorym? Nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ bardzo potrzebuje on obecności bliskich mu osób. Wyciągnięcie ku niemu pomocnej dłoni naprawdę ma wielkie znaczenie.